﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Piracki wyczyn”> 
<author_1=”M. H.”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="7">
<date=”1954-07-30”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
Dnia 23 lipca nastąpił nieszczęśliwy wypadek z samolotem brytyjskim. A dnia 26 lipca zbliżyły się do miejsca wypadku dwa lotniskowce amerykańskie, z których startowały — jak oficjalnie podano w Waszyngtonie — samoloty „ratownicze” w celu „udzielenia pomocy” strąconemu samolotowi brytyjskiemu. Rządowi amerykańskiemu, jak widać, nie starczyło już czasu na spreparowanie bardziej przekonywającego uzasadnienia pirackiej eskapady w rejon chińskiej wyspy Hainan. Samoloty „ratownicze” okazały się jak czytamy w angielskim dzienniku „Times” — myśliwcami odrzutowymi typu „Skyraider-Essex”. A „pomoc dla rozbitego samolotu brytyjskiego” polegała na pogwałceniu przez samoloty amerykańskie obszaru powietrznego Chin i na barbarzyńskiej napaści na chińskie samoloty patrolowe. Ofiarą piratów padły dwa samoloty chińskie wraz z załogą. 
Tak przedstawiają się fakty.
Piracki wyczyn lotnictwa amerykańskiego wywołał entuzjazm w najbardziej wojowniczych kołach Kongresu. Ilustracją ich sposobu myślenia niechaj będzie następująca wypowiedź senatora Morse: „USA powinny nadal bronić swych suwerennych praw”. Innymi słowy, gwałcenie suwerenności Chin ma być „obroną suwerennych praw USA”.
Dalszą ilustracją pobudek, jakimi kierują się agresywne koła w Kongresie jest wiadomość podana przez „United Press” o zwyżce kursów akcji przemysłu lotniczego w USA bezpośrednio po incydencie w rejonie Hainan.
Napaść na samoloty chińskie poprzedziły inne akty piractwa. Dwa statki polskie i jeden statek radziecki zostały porwane na pełnym morzu i uprowadzone do jednego z postów na wyspie Taiwan. Niezbite dowody świadczą, że odpowiedzialność za pogwałcenie swobody żeglugi i grabież statków spada na Stany Zjednoczone.
Jest rzeczą oczywistą, że pirackie akty dokonywane ostatnio przez USA, zamierzają do podsycenia napięcia na świecie. Napięcie to zmalało bowiem poważnie wskutek zawarcia rozejmu w Indochinach. „New York Herald Tribune” przyznaje wręcz, że incydenty stanowią próbę podważenia rozejmu w Indochinach. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
